Za oknem słota, drzewa coraz bardziej łyse, wiatr dmie, a my machamy temu wszystkiemu na pożegnanie z azymutem na region uznawany za jeden z najpiękniejszych na świecie -. Toskanię. Tak właśnie rozpoczęła się nasza licealna, pięciodniowa wycieczka do krainy Leonarda da Vinci, Galileusza, Michała Anioła, Dantego, Petrarki, Boccaccia i wielu, wielu innych twórców, bez których dzisiejsza kultura Europy wyglądałaby pewnie zupełnie inaczej.
W trakcie naszego bardzo intensywnego pobytu udało nam się poodkrywać - jak to sami nasi uczniowie zauważyli - różne oblicza Toskanii.
Spacerem po Florencji
Zaczęliśmy do zachwycającej w każdym calu i aspekcie Florencji. Po tym unikalnym mieście oprowadziły nas Panie Agata i Olga.
Zajrzeliśmy w zaułki, uliczki, na miejsce i w przejścia, którymi podążali wielcy twórcy renesansu i epok kolejnych. Z zachwytem zadzieraliśmy głowę oglądając kopułę Brunelesschiego i dzownnica Giotta. Z niedowierzaniem przyglądaliśmy się rzeźbie Dawida. Z zaciekawieniem przysłuchiwaliśmy się opowieściom o toskańskich kulinariach.
Z sapaniem o zachodzie słońca wspinaliśmy się na Piazzale Michelangelo. Ze smakiem zajadaliśmy się serami na Mercato Centrale i lodami nieopodal Ponte Vecchio. Zwiedziliśmy też galerię Uffizi, którą wielu uważa za najpiękniejszą galerię świata. Spotkania oko w oko z dziełami autorów takich jak Da Vinci, czy Michał Anioł, Giotto, Rafael, Donatello i Botticelli nie można określić inaczej niż niezapomniane przeżycie.
Nie tylko Krzywa Wieża
W Pizie udało nam się obejrzeć Pole cudów - z baptysterium, katedrą i słynną wieżą (co odważniejsi nawet się na nią wdrapali). Wszyscy zdreptaliśmy to toskańskie miasto wzdłuż, wszerz i po przekątnych - nie tylko w dzień, ale i nocą, gdy nabiera jeszcze większego uroku.
Zwiedzaniu, spacerom i przerwom na posiłki (a tym wypadałoby poświęcić oddzielny tekst!) towarzyszyło mnóstwo śmiechu, żartów i rozmów - ci, którzy wcześniej się nie znali lub znali bardzo słabo, mieli wiele okazji, by znajomości pozacieśniać i bardzo chętnie z okazji tych korzystali.
Pięknymi uliczkami Lukki
Trzecim z głównych punktów naszego wyjazdu była wizyta w Lukce - miejscowości ze starożytnym rodowodem położonej na północ od Pizy. Nim tam dotarliśmy zahaczyliśmy jeszcze o Viareggio - niewielki, ale bardzo uroczy nadmorski kurort. Z nogami w ciepłym piasku (bądź w wodzie) podziwialiśmy dostojne Morze Tyrreńskie przed nami i wzgórza Toskanii za nami. Sama Lukka zupełnie nas oczarowała - kręte uliczki, wyrastające w wielu miejscach potężne wieże, sklepiki z lokalnymi wyrobami, place, po których rozbrzmiewała w niedzielne, ciepłe popołudnie, nastrojowa muzyka gitarowa (sprawiająca, że pizza i makarony smakowały jeszcze lepiej).... Miasto absolutnie unikalne, więc nie dziwi, że wielu z nas zadeklarowało tam powrócić.
Oczywiście, nie samym zwiedzaniem żyła wycieczka. Był też czas na integrację w naszej bazie w Pizie.
Śpiewy, włoska kuchnia w wydaniu naszych własnych kucharzy (z konkursem a la MasterChef), długie poranne, dzienne i nocne rozmowy - wszystko, co dodaje smaku takim wyjazdom i buduje piękne wspomnienia.
Tych przywieźliśmy z Toskanii całe mnóstwo i będziemy się nimi ogrzewać w chłodne jesienne i zimowe wieczory, myśląc już o tym, gdzie by tu wybrać się na kolejną, niezwykłą wyprawę....