Tłusty czwartek

Ostatni czwartek przed wielkim postem (czyli 52 dni przed Wielkanocą) w kalendarzu chrześcijańskim. Znany także jako zapusty, mięsopust, karnawał. Tłusty czwartek rozpoczyna ostatni tydzień karnawału. W Polsce oraz w katolickiej części Niemiec, wedle tradycji, w tym dniu dozwolone jest objadanie się.

Tradycja

Geneza tłustego czwartku sięga pogaństwa. Był to dzień, w którym świętowano odejście zimy i nadejście wiosny. Ucztowanie opierało się na jedzeniu tłustych potraw, szczególnie mięs oraz piciu wina, a zagryzkę stanowiły pączki przygotowywane z ciasta chlebowego i nadziewane słoniną.

W tym dniu oprócz jedzenia tłustych potraw jemy: pączki, faworki i inne tłuste „słodkości”.

Konkurs

Nasza szkoła organizuje w tłusty czwartek konkurs „paczkojady”. Zabawa polega na zjedzeniu pączków na czas. W rezultacie wygrany dostaje dodatkowe pączki dla swojej klasy. Już niedługo pojawi się filmik z tego wydarzenia. Już dzisiaj możemy zdradzić, że najszybciej zjadł Adam Makowski z klasy 2.

Przysłowia

„Powiedział Bartek, że dziś tłusty czwartek, a Bartkowa uwierzyła, dobrych pączków nasmażyła”

„Kto w tłusty czwartek nie zje pączków kopy, temu myszy zniszczą pole i będzie miał pustki w stodole”

„Gdy w tłusty czwartek człek w jedzeniu pofolguje, łaskawy Pan Bóg grzech obżarstwa daruje”

„Tłusty czwartek pączkami fetuje, a od Popielca ścisły post szykuje”  

„Od tłustego czwartku do Zmartwychwstania – ścisły post się kłania.”

Artykuł napisał Igor Orszewski

Źródła:

Londyn „Część 1”: Sekrety podziemnej kolei

Nasza szkoła jeździ na wycieczki do Londynu. Jednym z transportów, dzięki którym szybko poruszamy się po tym mieście, jest metro. Podczas ekspansji miasta postanowiono wybudować pierwszą kolej pod ziemią.

Jak to się zaczeło

https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/8/88/Charles_Pearson.png
Charles Pearson

Charles Pearson ur. 4 października 1793 był brytyjskim prawnikiem i politykiem. Był radcą prawnym Londyna. Prowadził kampanię przeciwko korupcji przy wyborze ławy przysięgłych, na rzecz reformy karnej, zniesienia kary śmierci i powszechnego prawa wyborczego.

Pearson wykorzystał swoje wpływy jako prokurator/radca do promowania ulepszeń w komunikacji transportowej. Początkowo zaproponował centralną stację kolejową dla miasta, do której prowadziłby tunel i z której korzystałoby wiele firm kolejowych, umożliwiając pracownikom dojeżdżanie do miasta z dalszych miejsc. Kiedy ten plan został odrzucony, Pearson promował podziemną kolej łączącą północne stacje stolicy. Powstała w ten sposób Kolej Metropolitalna. Była pierwszą koleją podziemną na świecie i doprowadziła do rozwoju rozległej sieci londyńskiego metra i szybkiej ekspansji stolicy.

Inżynier Joseph Bazalgette z Londynu, zwany też zbawicielem, urodził się w Enfield w północnym Londynie w 1819 roku. Swoją karierę zawodową rozpoczął jako inżynier kolei, ale dużo czasu spędzał na opracowywaniu metod osuszania podmokłego terenu, aby nadawał się do układania torów kolejowych i rekultywacji gruntów.

To on zaprojektował konstrukcje tuneli, którymi poruszały się pociągi. Skonstruował również schemat budowy ścieków. 

Kampania na rzecz kolei podziemnej

Dostrzegając rosnące zatłoczenie w mieście i jego szybko rozwijających się przedmieściach, Pearson opublikował w 1845 r. broszurę wzywającą do budowy podziemnej kolei przez dolinę Fleet do Farringdon. Proponowana kolej byłaby koleją atmosferyczną z pociągami przepychanymi przez tunele za pomocą sprężonego powietrza. Chociaż propozycja została wyśmiana i spełzła na niczym, Pearson nadal lobbował za różnymi programami kolejowymi w latach czterdziestych i pięćdziesiątych XIX wieku.

https://www.open.edu/openlearn/pluginfile.php/3274786/tool_ocwmanage/articletext/0/constructing_i1.jpg
Budowa linii podziemnej kolei pomiędzy budowlami

W 1846 roku Pearson zaproponował, przy wsparciu City Corporation, centralną stację kolejową dla Londynu zlokalizowaną w Farringdon, która miała kosztować 1 milion funtów (dziś około 103 milionów funtów). Celem Pearsona w promowaniu tego planu było ułatwienie pracownikom miasta dojazdów do Londynu. Królewska Komisja ds. Kolei Metropolitalnej z 1846 r. odrzuciła propozycję.

W 1854 r. Powołano komisję specjalną do zbadania szeregu nowych kolei w Londynie. Pearson przedstawił propozycję linii kolejowej łączącej londyński Termini. Jako dowód przedstawił badanie ruchu, które wykazało wysoki poziom zatorów spowodowany ogromną liczbą wozów, taksówek i omnibusów wypełniających drogi. Komentarz Pearsona na ten temat był następujący:

„The overcrowding of the city is caused, first by the natural increase in the population and area of the surrounding district; secondly, by the influx of provincial passengers by the great railways North of London, and the obstruction experienced in the streets by omnibuses and cabs coming from their distant stations, to bring the provincial travellers to and from the heart of the city. I point next to the vast increase of what I may term the migratory population, the population of the city who now oscillate between the country and the city, who leave the City of London every afternoon and return every morning.”

Przeludnienie miasta spowodowane jest przede wszystkim naturalnym przyrostem ludności i powierzchni otaczającej go dzielnicy; po drugie, przez napływ prowincjonalnych pasażerów przez wielkie koleje na północ od Londynu oraz przeszkody napotykane na ulicach przez omnibusy i dorożki jadące z ich odległych stacji, aby przywieźć podróżnych z prowincji do centrum miasta. Wskazuję obok ogromnego wzrostu tego, co mogę nazwać populacją migrującą, populacją miasta, która obecnie oscyluje między wsią a miastem, która opuszcza londyńskie miasto każdego popołudnia i wraca każdego ranka.

Wiele proponowanych projektów zostało odrzuconych, ale Komisja zaleciła budowę linii kolejowej łączącej terminale z dokami i Pocztą Główną w St. Martin’s Le Grand. Prywatny rachunek za Metropolitan Railway między Praed Street w Paddington i Farringdon otrzymał zgodę 7 sierpnia 1854 r. 

Chociaż nie był dyrektorem ani znaczącym udziałowcem nowej firmy, Pearson kontynuował promocję projektu przez kilka następnych lat i wykorzystywał swoje wpływy, aby pomóc firmie zebrać 1 milion funtów, kapitału potrzebnego do budowy linii. Wydał broszurę, Dwudziestominutowy list do mieszkańców Londynu, na rzecz Metropolitan Railway and City Station, zachęcając do inwestycji. Przekonał miasto, że kolej złagodzi problemy z zatłoczeniem miasta.  Po uruchomieniu kolei miasto sprzedawało swoje udziały z zyskiem. Do 1860 roku zebrano fundusze i ustalono ostateczną trasę. Rozpoczęły się prace na kolei. Wykopaliska, w najgorszych slumsach wiktoriańskiego Londynu i pod najbardziej ruchliwymi ulicami, zajęły mniej niż trzy lata.

Pearson zmarł na puchlinę 14 września 1862 r. w swoim domu w West Hill, Wandsworth i nie dożył otwarcia Kolei Metropolitalnej 10 stycznia 1863 r. Pearson odrzucił ofertę nagrody od wdzięcznej firmy kolejowej. Wdowa po nim otrzymała rentę w wysokości 250 funtów rocznie. 

Został pochowany na cmentarzu West Norwood 23 września 1862 r.

Budowa

W momencie, gdy miasto rozwijało się, w centrum miasta było dużo budowli. Jedynym rozwiązaniem było zbudowanie kolei pod ziemią. Położenie torów, nie było problemem. Trudność sprawiało umiejscowienie ich pod budowlami. 

W miejscu przebiegu linii kolejowej burzono budynki, następnie wykopywano doły takiej wielkości, aby można było zbudować tunel z cegieł.

Pociągami były parowozy, więc należało wybudować jeszcze kominy, aby wyciągnąć spaliny pociągu na powierzchnię. Po ukończeniu pewnego odcinka następowała odbudowa zabudowy mieszkalnej nad linią.

https://assets-us-01.kc-usercontent.com/9dd25524-761a-000d-d79f-86a5086d4774/1fc86139-8330-4f20-90b2-14dca82f709b/bazalgette1.jpg?w=800&h=600&auto=format&fit=crop
Przekrój terenu, umiejscowienie różnych konstrukcji (metro, ścieki) pod ziemią

Elektryfikacja linii

W tamtych czasach, w metrze używano lokomotyw parowych, przez co zauważano negatywny wpływ na zdrowie. Podczas podróży, z powodu upałów i zanieczyszczeń dochodziło do omdleń. Metropolitan zachęcał pracowników do noszenia brody, jako filtra powietrza. Były też inne doniesienia o korzystnych skutkach korzystania z metra, w tym wyznaczenie Great Portland Street jako „sanatorium dla [cierpiących na…] astmę i dolegliwości oskrzelowe”.

Na szczęście nastała era elektryfikacji. Wraz z pojawieniem się usług metra elektrycznego firmy: Waterloo and City Railway oraz Great Northern and City Railway, Volks Electric Railway w Brighton wymagały modernizacji.  Na początku XX wieku koleje okręgowe i metropolitalne wymagały elektryfikacji. Komitet zalecił system prądu przemiennego.  Dystrykt, chcąc zebrać niezbędne fundusze, znalazł inwestora w postaci Amerykanina Charlesa Yerkesa. Kolej Metropolitalna protestowała przeciwko zmianie planu, ale po arbitrażu Izby Handlowej przyjęto system DC (prąd stały).

Ciekawostki

  • Na dzień dzisiejszy metro w Londynie posiada 272 stacje – 402 km torów.
  • W Polsce jedyne metro istnieje w Warszawie, mające 39 stacji- 41,5 km torów.
  • Oczywiście, po osiągnięciu sukcesu związanego z metrem w Londynie, inne państwa takie jak np. USA zaczęły budować swoje metro.
  • Pierwsza całkowicie podziemna linia została otwarta w Londynie już 10 stycznia 1863. Zbudowana została na niewielkiej głębokości, metodą odkrywkową. Łączyła ulice Bishop’s Bridge Road (Paddington) i Farringdon, miała długość 6 km, napęd zapewniały lokomotywy parowe.
https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/9/90/Tube_map_1908-2.jpg/1280px-Tube_map_1908-2.jpg
Pierwsze plany lini metra

Istniejące wtedy mapki, pomagające podróżować metrem po Londynie nie były zbyt jasne w obsłudze. Były przeładowane informacjami takimi jak znane budowle, nazwy ulic, parki.

Na początku lat trzydziestych pewien człowiek postanowił poprawić czytelność mapek. Harry Beck pracował wówczas jako elektryk/projektant, w wolnych chwilach dobrowolnie starał się skonstruować czytelniejszą mapę (było to jego pasją).

Zainspirował się schematami elektrycznymi, które projektował. Chciał się pozbyć nieistotnych szczegółów, jak proporcjonalne odległości między stacjami. Jego mapa już nie posiadała plątaniny kolorowych linii, tylko zawierała wyłącznie linie pionowe, poziome i skośne pod kątem 45 stopni.  

Gdy pomysł trafił do szefów początkowo byli nastawieni sceptycznie. Przekonał ich do wykonania paru prób na wybranych stacjach. Pierwsze 500 sztuk zniknęło od razu, przyszło mnóstwo dobrych wiadomości do biura.

Wówczas szefowie metra zdecydowali na wydrukowanie 700 tys. egzemplarzy. Były tak popularne, że już po miesiącu musieli dodrukować 100 tyś sztuk. To tylko dowód na to, że prostota w tym rozwiązaniu sprawdza się najlepiej. 

Beck otrzymał za swoja pracę 50 dolarów na dzisiejsze pieniądze 950 dolarów.

https://img.wprost.pl/_thumb/1b/f7/acaf601af43ffb17dbd9f29fce8a.jpeg
Obecna mapa lini metra

Artykuł napisał Igor Orszewski

Źródła z których korzystałem

Z głową w chmurach, czyli za granicami niebieskiego nieba

Każdy z nas potrafi bujać w obłokach, ale czy potrafimy spojrzeć dalej niż w te obłoki? Spróbujmy więc zagłębić się w tę tematykę nawiązując do kosmosu.

Kosmos, który znamy ciągle się poszerza. Nasi naukowcy skupiają się na ich czeluściach, chcąc odkryć nowe planety, galaktyki oraz gwiazdy. My zaś w tym artykule zajmiemy się kosmosem tym najbliższym, który gołym okiem możemy zaobserwować.

Na nocnym niebie możemy zauważyć, każdemu znany, księżyc. Człowiek już na nim był, po to, aby zebrać parę próbek i wrócić.

Dotknąć go nie jest nam dane, ale po to mamy wzrok, aby się nim zachwycać. Na pierwszy rzut oka, oprócz blasku wspaniałości, naszego naturalnego satelity, możemy zauważyć ciemniejsze plamy.  Te plamy to tak zwane morza księżycowe, czyli rozległe połacie stałej lawy (zastygły bazalt).  

Ciemniejsze plamy są pozostałościami po wielokrotnych uderzeniach meteorytów w skorupę księżyca. 

Po drugiej stronie księżyca tych plamek jest znacznie mniej- niemal wcale.

Niewidoczna część księżyca z ziemi
Widoczna strona księżyca z ziemi

Szybkie streszczenie działań księżyca na zimię

Księżyc ma taką zaletę, że odbija w nocy światło emitowane przez słońce, dlatego księżyc jest taki jasny.

Dzięki swojej grawitacji przyciąga morza (wodę) po jednej stronie globu, przez co jest przypływ, a po prostopadłej stronie planety jest sytuacja odwrotna, czyli odpływ. Zjawiska te nazywane są pływami morskimi spowodowane przez siły pływowe.

Tu powinien być obrazek

Teraz trochę o słońcu

Domyślam się, że każdy wie jak mniej więcej działa słońce.  Warto zwrócić uwagę na ciekawsze, mniej znane zjawisko, jakie występuję na powierzchni słońca.

Mowa tu o wybuchach- plazmy, która jest bardzo niebezpieczna dla naszej planety. To właśnie dlatego na biegunach naszej planety widzimy zorzę „polarną”, wtedy słońce bombarduję naszą planetę dużą ilością wyrzuconej masy „plazmy”. 

Poniżej znajduję się bardzo ciekawy film, który omawia tworzenie się burz słonecznych oraz jak powstają wyrzuty plazmy za pomocą pól magnetycznych słońca.

 

Na koniec ciekawostka

Na nocnym niebie oprócz księżyca możemy zobaczyć gwiazdę wyjątkowo widoczną, wyróżniającą się od innych gwiazd. 

Gwiazda ta nazywa się „Syriusz” znana także jako Psia gwiazda. Jest położona w gwiazdozbiorze wielkiego Psa.

Syriusz, który gołym okiem wygląda jak pojedyncza gwiazda, jest w rzeczywistości gwiazdą podwójną, składającą się z jasnej, białej gwiazdy (ciągu głównego o typie widmowym A1V) określanej jako Syriusz A, oraz towarzyszącego jej białego karła (o typie widmowym DA2), znanego jako Syriusz B.

Ciekawostka: Syriusz jest 25-krotnie jaśniejszy od Słońca.

Tu miał być obrazek

Film opisujący gwiazdę Syriusz

Artykuł został napisany przez Igora Orszewskiego

Źródła z których korzystałem to:

 

Jaś Fasola

Pewnie każdy z nas kiedyś usłyszał o ” Jasiu Fasoli”. Prawie każdy wie, kto to jest Jaś Fasola. Czy wiemy o nim wszystko ?

Emisja na TV

Jaś Fasola z ang. Mr. Bean, to brytyjski serial komediowy emitowany w latach 1990–1995 w stacji ITV ,gdzie konkurencją był znany kanał BBC.

Serial z Jasiem Fasolą składa się 5 serii składających się z 130 odcinków.  Więcej szczegółów.

Nakręcono również serial składający się z 16 odcinków.  Więcej szczegółów.

 

Trochę słów o aktorze

Ówczesnym aktorem grającym Jasia Fasolę jest Rowan Sebastian Atkinson.

Rowan Sebastian Atkinson ur. 6 stycznia 1955 w Consett – brytyjski aktor, komik i scenarzysta, występował w roli Jasia Fasoli, którą zagrał w serialu BBC, oraz w dwóch pełnometrażowych filmach kinowych. Wystąpił także m.in. w rolach tytułowych w serialu Czarna Żmija oraz w filmach Johnny English, Johnny English Reaktywacja i Johnny English: Nokaut. Wiemy to z Wikipedii 🙂

Jednym z najbardziej rozpoznawalnych zachowań u wszystkich ludzi, którzy lubią Jasia Fasolę jest to, że uśmiech na twarzy wywołuje sam wygląd aktora, co można zaobserwować  np.: w wywiadach telewizyjnych.

Rowan Atkinson w ubraniu Jasia Fasoli podczas promocji filmu Wakacje Jasia Fasoli w Brukseli, 2007

Jaś Fasola, przepraszam Pan Fasola czyli Jaś Fasola w Polsce

W Polsce animowanego Jasia Fasolę można było oglądać na kanale TVP1 pod tytułem Pan Fasola w wersji z lektorem (był nim Maciej Gudowski). Serial nie miał stałej pory emisji. Przez wiele lat można go było na antenie stacji BBC Entertainment o stałej porze (od poniedziałku do piątku o 9:00) z lektorem. Jest też dostępny na DVD – w Polsce zostały wydane dwie płyty (z siedmiu). Od 1 czerwca 2015 serial jest emitowany na kanale Boomerang zarówno w oryginalnej emisji, jak również później z dubbingiem.

Charakterystyczne miejsca i przedmioty

Słynny samochód Jasia Fasoli

Słynny miś Teddy

Początek każdego filmu
Link do filmu (36 sekund):https://www.youtube.com/watch?v=WmtIrkR6O7I&ab_channel=UKFlashBack

Miejsce: https://goo.gl/maps/U3mHgdYucWSXVgK7A

Ciekawostka o GRZE ?!

W 2007 roku miała miejsce premiera gry Mr. Bean na platformy PlayStation 2 i Nintendo DS. Mr. Bean jest to prosta w obsłudze gra zręcznościowa stworzona dla najmłodszych graczy. W trakcie zabawy gracz wciela się w postać Jasia Fasoli. W trakcie gry tytułowy bohater wyrusza na poszukiwania zaginionego misia o imieniu Teddy. W celu jego odnalezienia gracz musi zbadać kilkanaście różnych plansz. Gracz rozwiązuje też proste zagadki mające na celu odblokowanie dalszej drogi.

Artykuł został napisany przez Igora Orszewskiego

Wielkanoc

Wielkanoc obchodzi się w niedzielę, w tym roku przypada na 17 kwietnia.

Wielkanoc jest najstarszym i najważniejszym świętem chrześcijańskim celebrującym misterium paschalne Jezusa Chrystusa: jego mękę, śmierć i zmartwychwstanie.

Wielki tydzień

Wielki Tydzień rozpoczyna się Niedzielą Palmową, która symbolizuje wjazd Jezusa Chrystusa do Jerozolimy. Zanosimy wówczas do kościoła kolorowe palmy wielkanocne, które następnie są święcone. Dawniej palemki splatało się samodzielnie. Obecnie popularnością cieszą się jednak te kupne, zazwyczaj zrobione z bukszpanu, gałązek wierzby, różnych suszonych kwiatów i ziół. Zwyczaj ręcznego tworzenia gałązek nie umarł jednak całkowicie! W wielu miasteczkach organizowane są konkursy na najpiękniejszą, najwyższą lub najoryginalniejszą palmę.

Poświęcona palma była uważana za symbol szczęścia, dlatego zawsze zanoszono ją do domu i wieszano w widocznym miejscu. Miała tam zostać równy rok – do momentu, aż zastąpi ją kolejna. Ta tradycja, chociaż może uszczuplona o magiczny wydźwięk szczęścia, jest wciąż kultywowana przez wiele rodzin.

Wielki Tydzień kończy Triduum Paschalne. Rozpoczyna się ono wieczorem w Wielki Czwartek, obejmuje Wielki Piątek i Wielką Sobotę, a kończy w Wielką Niedzielę, czyli w pierwszy dzień Świąt. 

W Wielką Sobotę, najczęściej z rana, święci się pokarmy. Obecnie do kościoła przynosi się raczej symboliczne produkty – takie, które zmieszczą się w niewielkim koszyku. Wśród nich można wymienić: jajka (symbol nowego życia), wędliny (symbol płodności), chrzan (symbol dostatku) czy sól (symbol oczyszczenia od złego). Koszyczek często przystraja się również figurką baranka (z cukru, masła lub chleba, symbol Jezusa Chrystusa) oraz baziami lub bukszpanem. Dawniej święcono dużo więcej żywności. Wszystko, co rodzina miała zamiar spożyć na śniadanie wielkanocne lub nawet w ciągu całych świąt. Jedzenie ustawiano w dużych koszach przed ołtarzem lub – jeśli ksiądz objeżdżał gospodarstwa – kładziono na białym obrusie przed domem.

Wielkanocne zwyczaje w Polsce i na świecie:

Jedną z tradycji, najbardziej rozpoznawalnych w Polsce jest malowanie jajek, które trafiają do koszyka na święconkę.

Innymi zwyczajami są:

  • Szukanie jajek wielkanocnych,
  • Wiosenne porządki,

Podczas wiosennych porządków w naszych domach odbywa się wielkie sprzątanie. Z początkiem wiosny, gdy tylko minie śnieg i nastaną pierwsze słoneczne dni, cała rodzina dzieli się obowiązkami i przygotowuje dom przed Wielkanocą. Sprzątanie przypomina o zbliżającym się święcie oraz symbolicznie zakańcza chłodne, zimowe dni.

  • Wieszanie Judasza,

Wieszanie lub topienie Judasza to tradycja wielkanocna, która w Polsce może kojarzyć się z wiosennym topieniem Marzanny. Choć słowiańskie pożegnanie zimy wywodzi się jeszcze z czasów pogańskich, tak pożegnanie z Judaszem jest zakorzenione w tradycji chrześcijańskiej. Symbolizuje ukaranie zdrajcy, który wydał Jezusa Chrystusa.

Kukłę Judasza sporządza się ze słomy, następnie ubiera w podarte ubrania i wiesza na wieży kościoła lub słupie. Następnie strąca się ją i, okładając kukłę kijami, rozpoczyna się pochód po całej wsi. Na końcu zostaje ona podpalona i wrzucona do rzeki. Wieszanie Judasza rozpoczyna się zazwyczaj w Wielki Czwartek późnym wieczorem lub nocą i kończy kolejnego dnia. Obecnie zwyczaj wieszania Judasza przetrwał jedynie na Podkarpaciu, m.in. w Pruchniku.

  • Pogrzeb żuru i wieszanie śledzia,

Dawniej tradycje związane z zachowaniem odpowiedniego postu przed i w trakcie świąt wielkanocnych były bardzo ważne i rygorystycznie do nich podchodzono. Podczas Wielkiego Postu faktycznie nie jedzono mięsa, nabiału czy cukru. Najczęstszym pokarmem były wtedy… żur i śledź. Dlatego gdy kończył się okres postny i nadchodził ten radosny, świąteczny, urządzano symboliczny pogrzeb żuru i śledzia. Ten zwyczaj wielkanocny obchodzono zwłaszcza na Kujawach.

Aby pożegnać się z monotonnym i nielubianym pokarmem, w Wielki Piątek wieczorem albo Wielką Sobotę rano napełniano gar żurem (czasem z dodatkiem błota, popiołu i innych nieczystości). Następnie zawartość wylewano do wykopanego dołu (często wrzucano tam też cały garnek), który następnie zakopywano. Samego śledzia z kolei (zwykle wyciętego z drewna lub tektury) wieszano na drzewie. Po tym obrządku można było zasiąść do sytego, wielkanocnego śniadania.

  • Pucheroki,

Pucheroki do dziś obchodzone są w okolicach Krakowa (m.in. w Bibicach, Zielonkach, Trojanowicach czy Tomaszowicach). Ten zwyczaj wielkanocny ma swoje korzenie jeszcze w dawnych zabawach krakowskich żaków. W Niedzielę Palmową młodzi chłopcy wygłaszają różne oracje (zazwyczaj żartobliwe), za co otrzymują drobną zapłatę lub podarki. Twarze mają pobrudzone sadzą, ubierają się w kożuchy, a na głowy zakładają wysokie stożkowe czapki, przyozdobione kolorowymi bibułkami.

  • Przywołówki,

Inną tradycją wielkanocną na Kujawach były tzw. przywołówki – zwyczaj obchodzony wieczorem w Niedzielę Wielkanocną. Na czym to polegało? Chłopcy z całej wsi zbierali się na centralnym placu. Następnie wspinali na podwyższenie (np. mur albo drzewo) i „przywoływali” okoliczne dziewczęta: wygłaszali dla nich wierszyki czy śpiewali piosenki. Czasami obdarowywali je także drobnymi prezentami, aby „wykupić” sobie ich sympatię.

  • Śmiergust,

Śmiergust to bardzo podobny do śmigusa-dyngusa zwyczaj wielkanocny, jednak obchodzony w nieco innej formie. Odbywa się w Wielki Poniedziałek i występuje tylko na Śląsku, zwłaszcza w Wilamowicach.

Podczas śmiergusta chłopcy przebierają się w kolorowe stroje, zakładają kapelusze ozdobione bibułą i często zasłaniają twarze ręcznie wykonanymi maskami. Następnie zaczynają specjalny obrzęd. Przy dźwiękach muzyki chodzą od domu do domu, napotkane dziewczęta oblewają wodą, po czym wspólnie z nimi tańczą i śpiewają. Jak w przypadku tradycyjnego śmigusa-dyngusa – mokre panny mają mieć większe szanse na szybkie zamążpójście.

  • Siuda Baba,

Siuda Baba to kolejna tradycja wielkanocna z małopolski. Jej korzeni należy szukać w pogańskich zwyczajach związanych z przepędzaniem zimy. Według legendy w świątyni w Lednicy Górnej mieszkała kiedyś kapłanka. Przez cały rok strzegła ognia i tylko raz w roku wychodziła z ukrycia, aby znaleźć następczynię i zabrać ją ze sobą. Dziewczęta chowały się wtedy w domach, ponieważ wybór kapłanki był ostateczny i nie można się było wykupić.

Obecnie święto Siudej Baby odbywa się w Poniedziałek Wielkanocny. Obchodzone jest wyłącznie w Lednicy Górnej oraz Wieliczce (choć tam w nieco zmienionej formie). Za kapłankę przebiera się młody mężczyzna. Maluje on całe ciało sadzą, zakłada korale z kasztanów, ziemniaków lub z drewna. Następnie wspólnie z orszakiem chodzi od domu do domu, aby zebrać jak najwięcej datków. Poczernienie twarzy przez Siudą Babę przynosi szczęście, a dziewczętom ma zwiastować szybkie zamążpójście.

  • Emaus,

Emaus, czyli odpust, urządza się w Polsce, Czechach i na Słowacji w Poniedziałek Wielkanocny. U nas najsłynniejszy jest odpust krakowski. Organizowane są wówczas zabawy dla dzieci czy inne atrakcje, np. loterie dla całej rodziny. Wystawiane są także liczne stragany (zwłaszcza z zabawkami i słodyczami). Obecnie odpust pełni raczej funkcję rozrywkową. Jednak dawniej mieszkańcy wioski odbywali uroczysty spacer po wspólnie spędzonym dniu, a sama tradycja wielkanocna miała dla nich wymiar duchowy. Nazwa „Emaus” wzięła się bowiem od nazwy biblijnej wsi, do której zmierzał Jezus Chrystus, nierozpoznany nawet przez własnych uczniów. Kiermasz miał być uczczeniem pamięci o tej historii.

  • Rękawka

Kiedy kończy się Wielkanoc, nadchodzi rękawka – nadal żywy zwyczaj obchodzony w Krakowie we wtorek po Świętach. Nawiązuje do słowiańskiej tradycji Dziadów i trwa przynajmniej od XVIII wieku. Dawniej na krakowski kopiec Kraka (który według legendy został własnoręcznie usypany przez lud – stąd nazwa „rękawka”) wspinali się zamożniejsi mieszkańcy miasta i podczas odpustu zrzucali w stronę biedoty żywność (np. jajka, obwarzanki, jabłka czy pierniki), a czasami nawet drobne monety. Obecnie rękawka wygląda z goła inaczej. Krakusy przychodzą na kopiec Kraka z okazji corocznego festynu, a jajka staczane są już tylko symbolicznie.

  • Śmingus-dyngus

W Wielki Poniedziałek (drugi dzień Świąt) przypada oczekiwany, zwłaszcza przez najmłodszych, lany poniedziałek, inaczej zwany śmigusem-dyngusem. Zwyczaj oblewania ludzi wodą pochodzi jeszcze z czasów pogańskich, choć dawniej śmigus i dyngus były odrębnymi obrządkami.

podczas śmigusa chłopcy delikatnie smagali gałązkami wierzby łydki napotkanych dziewcząt, ewentualnie kropili panny wodą – stąd wyrosła obecna tradycja wielkanocna.
w trakcie dyngusa chodziło się od domu do domu, w formie życzeń oraz śpiewu prosząc o słodycze czy pieniądze.
Obecnie dzieci mogą kupić specjalne psikawki lub plastikowy pistolet i w ramach zabawy nawzajem polewać się wodą. W niektórych gospodarstwach obowiązuje też tradycja budzenia domowników z samego rana za pomocą zimnej wody. Nie każdy marzy o tym, by zostać zmoczony wodą. Tradycja ta ma jednak pozytywne podłoże – bycie mokrym podczas śmigusa-dyngusa zwiastuje szczęście.

Zanikającym już zwyczajem podczas Wielkanocy w Polsce jest tzw. kurek dyngusowy. Obchodzi się go równorzędnie z lanym poniedziałkiem. Na czym polega? Młodzieńcy jeżdżą z kogutem (dawniej żywym, dziś zastąpionym sztucznym, np. z ciasta lub gliny) na wózku przez całą wieś. Śpiewają, zbierają pieniądze i drobne upominki, a napotkane dziewczęta polewają wodą.

Finlandia:

Dla mieszkańców północy Europy, Wielkanoc to powtórka Halloween. W Niedzielę Palmową (Finlandia Wschodnia) i w Wielką Sobotę (Finlandia Zachodnia) dzieci przebierają się za czarownice, by zapukać do drzwi sąsiada i rzucić na niego czar. Bez obawy, nie jest to klątwa, bo małe wiedźmy wielkanocne chcą życzyć zdrowego i szczęśliwego roku. W zamian za dekoracyjną gałązkę, oczekują odrobiny przyjemności i rekompensaty w postaci pisanki, czekolady czy monety. Miotła, wiązką gałązek z wierzby i ozdobne pióra to stały element każdego przebrania. Im straszniejszy kostium tym lepiej.

W niektórych częściach wschodniej Finlandii, tradycją jest rozpalenie ogniska. Zgodnie z nordycką legendą, ognisko ma za zadanie odpędzić czarownice, które latają na miotłach między Wielkim Piątkiem, a Niedzielą Wielkanocną.

Francja(Haux):

W Haux, mieście na południu Francji, co roku w Wielkanocny Poniedziałek, na głównym placu miasta, serwowany jest gigantyczny omlet. Mówiąc gigantyczny, mam na myśli Omlet zrobiony z  ponad 4500 jaj, który zjada nawet 1000 osób.

Geneza tej tradycji sięga czasów Napoleona, gdy jego armia podróżując przez południe Francji, zatrzymała się w tym małym miasteczku, gdzie poczęstowano ich omletami. Napoleon polubił danie tak bardzo, że następnego dnia kazał mieszkańcom zgromadzić jajka i zrobić olbrzymi omlet dla swojej armii.

Świąteczny omlet to duma regionu Langwedocji i Pirenejów. Każda rodzina w okresie świąt wyciąga swoją największą patelnię i szykuje świąteczny rarytas, dodają ulubione dodatki i przyprawy.

Grecja (Korfu):

W Grecji Wielkanoc jest obchodzona z dużym hukiem. Co roku w Wielką Sobotę, dzień zaczyna się od tradycyjnego „rzutu pulą”. Co to oznacza? Ludzie zrzucają z okien garnki, patelnie i inne wyroby garncarskie, rozbijając je na ulicy. Zwyczaj ten jest podpatrzony od Wenecjan, którzy również lubią, wyrzucać przedmioty przez okno i w Nowy Rok, pozbywają się w ten sposób startych przedmiotów. Inni uważają, że rzucanie doniczek wita wiosnę, symbolizując nowe uprawy, które zostaną zebrane w nowych doniczkach.

Watykan:

Opisując Święta Wielkanocne nie sposób nie wymienić Watykanu, stolicy religii chrześcijańskiej. Święta zaczynają się w Wielki Czwartek od mszy Krzyża Świętego w Bazylice św. Piotra. Następnie w Wielki Piątek, papież upamiętnia Via Crucis (Drogę Krzyżową) w Koloseum: Wielki krzyż z płonącymi pochodniami oświetla niebo, a 14 stacji drogi krzyżowej jest opisane w kilku językach.

Msza święta odprawiana jest w Wielką Sobotę, zaś w Niedzielę Wielkanocną tysiące ludzi gromadzi się na Placu Świętego Piotra, aby otrzymać błogosławieństwo z balkonu kościoła, znanego jako „Urbi et Orbi” („Do miasta i do świata”).

Na wszystkie uroczystości, w których uczestniczy papież (z wyjątkiem Drogi Krzyżowej) wymagane są bilety wstępu, które należy zarezerwować z dużym wyprzedzeniem w Biurze Prefektury Papieskiej. Bilety są bezpłatne.

Florencja:

Florentczycy posiadają 350-letnią Wielkanocną tradycję zwaną Scoppio del Carro, co w wolnym tłumaczeniu oznacza „eksplozja wózka”.

Ozdobny, 9 metrowy wózek o nazwie „Brindellone”, jest ciągnięty  przez miasto przez parę białych wołów. Trasa rozpoczyna się w okolicach magazynów Il Prat, dalej woły kierują się na Piazza Duomo, by pozostawić wózek między katedrą a baptysterium. Około godziny 11:00, w ramach odprawianej w Katedrze Mszy Wielkanocnej, arcybiskup Florencji przy ołtarzu zapala „Colombinę”, rakietę w kształcie gołębia, (symbolizującą Ducha Świętego), która biegnie wzdłuż kabla przymocowanego do Brindellone. Zapalnik uruchamia fajerwerki zamontowane na wózku i rozpoczyna się spektakularny pokaz sztucznych ogni. Znaczenie tego zwyczaju sięga pierwszej krucjaty i ma zapewnić dobre zbiory.

Norwegia:

W Norwegii tradycją stało się czytanie kryminałów, które wydawcy wypuszczają ze specjalnymi oznaczeniami „wielkanocnych thrillerów”, znanymi jako Paaskekrimmen.

Wszystko zaczęło się w lutym 1923 roku, kiedy dwaj młodzi norwescy autorzy, Nordahl Grieg i Nils Lie, wpadli na pomysł: aby napisać chwytliwą powieść kryminalną i wypuścić reklamę książki w gazecie w niedzielę przed Wielkanocą. Reklamę zatytułowano tak samo jak książkę. „Pociąg Bergen został ograbiony w nocy” (oryginalna nazwa Bergenstoget plyndret i natt). Promocja była tak wiarygodna, że nikt nie odróżnił fikcji od prawdy, a książka stała się bestsellerem.

Od tego momentu Norwegowie, korzystając z dłuższej przerwy, z przyjemnością spędzają czas w domach czytając o zbrodniach i rozwiązując zagadki kryminalne.

Trudno się dziwić, skąd ta popularność na kryminały,  w końcu Jo Nesbø, Jørn Lier Horst czy Anne Holt pochodzą z Norwegii. Przypadek? Nie sądzę.

Hiszpania (Verges):

W katalońskim mieście Verges (Girona) co roku w Wielki Czwartek odbywa się tradycyjny taniec śmierci „dansa de la mort”.Aby odtworzyć sceny z Pasji, wszyscy ubierają się w kostiumy szkieletów i paradują ulicami. Procesja kończy się Makabrycznym tańcem, który rozpoczyna się o północy i trwa do rana. Taniec ma kojarzyć się z „czarną śmiercią” w XIV wieku, która pochłonęła aż 30-60% ludności ówczesnej Europy. Przyczyną śmierci tak wielu Europejczyków była dżuma, która przybyła ze środkowej Azji poprzez jedwabny szlak. Mówi się, że skala zarazy była tak duża, że potrzeba było 150 lat, by wrócić do stanu liczebnego sprzed epidemii. Taniec ukazuje upływ czasu i nieuchronność śmierci, która przychodzi do wszystkich żywych istot.

Oczywiście każdy region hiszpański ma swoją własną tradycję i obrzędy, my wybraliśmy ten dla nas najciekawszy.

Gwatemala:

Antigua w Gwatemali jest miejscem największej Wielkanocnej uroczystości na świecie, w której upamiętnia się Pasję, Krucyfiks i Zmartwychwstanie Jezusa. Od piątku do niedzieli odbywają się marsze kolorowych procesji. Tradycja ta została zaszczepiona przez hiszpańskich misjonarzy w XVI wieku. Całe miasto bierze udział w przygotowaniu wydarzenia.

Jednym z najbardziej imponujących aspektów Wielkanocy (Semana Santa) są “Alfombras” (z arabskiego: dywany), które zdobią procesyjną trasę. Dywany są wytwarzane przez mieszkańców tygodniami, a nawet miesiącami przed Świętami.

Procesyjny “dywan” powstaje z piasku, który ma za zadanie wypoziomować bruk. Następnie kładzie się na niego zebrane trociny zabarwione na odcienie: żółty, czerwony, niebieski, zielony, purpurowy i czarny. Dla dekoracji i zapachu dodaje się igły sosnowe oraz kwiaty.

Wzory dywanów odzwierciedlają tradycję Majów, symbolikę biblijną i sceny z natury. Sztuka wytwarzania dywanów jest uważana za ofiarną, ze względu na intensywne szczegóły i ilość czasu poświęconego ich stworzeniu. Dodatkowo po każdym przejściu procesji, dzieło należy natychmiast odtworzyć przed nadejściem kolejnego przemarszu. W ten sposób ludność daje coś od siebie i upamiętnia śmierć Chrystusa.

Australia:

Nikt nie wie dokładnie, skąd wziął się Świąteczny Królik, ale od setek lat dostarcza on czekoladowe gadżety dzieciom na całym świecie.

Dla większości australijskich dzieci, Wielkanocna Niedziela to czas polowania na jajka wielkanocne, które są ukryte w ogrodach i w domu. W wielopokoleniowych rodzinach często obdarowuje się nawzajem prezentami czekoladowymi, chociaż niektóre rodziny, te bardziej „fit” zastąpią czekoladę gotówką lub innymi podarkami.

W 1991 r. Australia rozpoczęła kampanię mającą na celu zastąpienie wielkanocnego króliczka wielkanocnym Bilby lub królikowatym Bandicootem. Jest to związane ze słabą reputacja “szaraków”, które zostały sprowadzone do Australii przez europejskich osadników i spowodowały zniszczenie rodzimych zwierząt i siedlisk. Czekoladki i towary w kształcie Bilby są powszechnie dostępne w Australii, a niektórzy producenci przekazują wpływy ze sprzedaży na cele dobroczynne.

Czechy:

Jeśli planujesz spędzić Święta np. w popularnej czeskiej Pradze, uważaj na klapsy! Jedna z wielkanocnych tradycji polega na symbolicznym “biczowaniu” kobiet poprzez własnoręcznie wykonaną wiązkę (Pomlazska) z wierzby i ozdobnych kolorowych wstążek. Zgodnie z legendą wierzba jest pierwszym drzewem kwitnącym na wiosnę, więc gałęzie mają przekazywać kobietom witalność i płodność drzewa.

Chorwacja:

W Chorwacjii Wielkanoc zaczyna się też od poświęcenia koszyków wielkanocnych. Stół jak w Polsce jest bogato zastawiony, a królują na nim , gotowana szynka, jajka, wypiekany w domu chleb oraz ciasta i bułeczki. Z ciekawostek kulinarnych Chorwaci łupinek nie wyrzucają łupinek z jajek tylko rozrzucają je po ogrodzie.

Zawsze w trakcie świąt mamy problem co robić w okresie pomiędzy śniadaniem, a obiadem. Dzieciaki w Chorwacji w tym czasie, bawią się w stukanie się pisankami, rzucanie monetami w pisanki lub poszukiwanie pisanki schowanej gdzieś w domu.

W poniedziałek Wielkanocny najlepszym adresem jest miejscowość Gračišće na Istrii. To właśnie tam w tym czasie swoje wina prezentują najlepsi winiarze z regionu. Wyznawana jest zasada, że „kieliszek żadnego z gości nie może być pusty i że szybciej wody zabraknie niż wina!”

USA:

W USA ciekawym zwyczajem jest noszenie ogromnych, świątecznie udekorowanych kapeluszy. Co roku kobiety i dzieci stają do konkursów, w których wybiera się najpiękniej udekorowane świąteczne nakrycie głowy. Na barwnych kapeluszach pojawiają się jajka, króliki, kurczaki i wiele innych ozdób.

Artykuł napisał: Igor Orszewski

Źródła:

Pierwszy dzień wiosny

Pierwszy Dzień Wiosny

Pierwszy dzień wiosny.

Wiosna astronomiczna rozpoczyna się w momencie równonocy wiosennej i trwa do momentu przesilenia letniego. Oznacza to, że na półkuli północnej jest to okres pomiędzy 21 marca a 22 czerwca. Czasami daty te wypadają dzień wcześniej lub dzień później, a w roku przestępnym mogą być dodatkowo cofnięte o jeden dzień.

Jedną z bardzo zauważalnych przemian typowo wiosennych jest pogoda. Dni stają się coraz dłuższe, a noce krótsze. Sprzyja to wzrastaniu temperatury. Ptaki również dają o sobie znać, przylatują zewsząd do Polski na lato. Niedługo będziemy mogli znaleźć na niebie bociany.

Przenieśmy się teraz na ziemie -tam też dzieje się magia. Rośliny budzą się do życia. Pierwszym wiosennym kwiatem jest przebiśnieg. Kwiaty pojawiają się bardzo wcześnie, często „przebijają się” przez śnieg- stąd wzięła się nazwa kwiatów. Następne kwitną krokusy, szafirki, sasanki i inne.

Przyroda budzi się do życia. Przylatują ptaki, budzą się owady.

Jest kolorowo !

Zwyczajem związanym z pierwszym dniem wiosny jest topienie lub palenie Marzanny. Zwyczaj ten wywodzi się ze słowiańskich wierzeń pogańskich i związany był kiedyś z Jarymi Godami, czyli cyklem obrzędów przypadających na czas równonocy wiosennej. Dawniej Marzanna uosabiała boginkę śmierci, którą należało wynieść ze wsi i utopić bądź spalić. Wierzono, że symboliczne zabicie postaci uosabiającej śmierć zapewni powrót życia (wiosny) i przyniesie urodzaj na cały nadchodzący rok. Obecnie Marzanna nie uosabia już śmierci, a raczej zimę, którą wyprasza się w dosadny sposób, aby zrobić miejsce wiośnie.

Pierwszy dzień wiosny, to także Światowy Dzień Zespołu Downa. Data nie jest przypadkowa. Osoby dotknięte tym Zepołem posiadają 21 parze dodatkowy, trzeci chromosom.

Dla niektórych uczniów 21 marca kojarzony jest z Dniem Wagarowicza. Młodzież w latach 80. zaczęła w tym dniu po prostu unikać szkoły, mimo tego, że konsekwencje były bardzo surowe. Każdego roku coraz więcej klas uciekało z lekcji w pierwszy dzień wiosny – co sprawiło, że tradycja się przyjęła i na dobre zagościła w szkołach. Wagary pochodzą z łaciny, gdzie „vagari” oznacza włóczyć się, błąkać, wałęsać. Uczniowie w polskich szkołach pod koniec XIX wieku musieli uczyć się łaciny, więc sprytnie zapożyczyli sobie to słówko na określenie nieobecności podczas szkolnych zajęć. Początkowo ucieczkę ze szkoły określano słowem „wagusy”. Z czasem jednak uczniowie przerobili je na słynne teraz „wagary”.

Wiosna daje nam wiele możliwości do zachwytu. Wykorzystajmy ten zew przyrody i dajmy się ponieść naturze.

Przebiśniegi
Forsycja
Bazie

Artykuł napisał Igor Orszewski

Łódź, upadły przemysł ?

Łódź

Łódź, miasto leżące praktycznie w centrum Polski, jest trzecim miastem w Polsce pod względem liczby ludności ( po Warszawie i Krakowie) i czwartym pod względem powierzchni (293,25 km²; po Warszawie, Krakowie i Szczecinie).

Dawniej miejscowość nosiła nazwę Łodzia. Źródła historyczne zanotowały następujące formy nazwy: Lodza i Lodzia (1332), villa Lodza (1387), Lodza, Stara Lodza, villa Lodzya, in oppido Lodzya, in villa Lodzya antiqua (1511–1523), Lodzya oppidum (1534), Lodzia (1552), w Lodzii (1564–1565), Lodzya antiqua (1576), Lodz (1783), Łódź (1827), Łódź (1884).

Łódź w swoim istnieniu przeżyła już wiele okresów, takich jak:

  • Łódź rolnicza
  • Łódź przemysłowa
  • Łódź wielkoprzemysłowa
  • Łódź podczas I wojny światowej
  • Łódź – okres międzywojenny
  • Łódź podczas II wojny światowej
  • Łódź powojenna

W dzisiejszym artykule zajmę się Łodzią przemysłową oraz Łodzią wielkoprzemysłową.

W 1820 na podstawie dokumentu z dnia 18 września, sygnowanego przez księcia namiestnika Józefa Zajączka, rząd Królestwa Polskiego włączył Łódź do grona osad przemysłowych w kalisko-mazowieckim okręgu przemysłowym i przeznaczył jej rolę ośrodka tkackiego i sukienniczego. Stało się to na wniosek ówczesnego prezesa Komisji Województwa Mazowieckiego – Rajmunda Rembielińskiego. Za powstaniem osady fabrycznej przemawiały warunki naturalne i prawne:

  • państwowa własność ziemi – możliwość wydzielania działek osadnikom,
  • duże zalesienie – drewno jako materiał budowlany i opałowy,
  • liczne drobne rzeczki o dużym spadku (m.in. Ostroga/Łódka, Jasień, Olechówka) – energia do napędu maszyn.

Miasto liczyło wówczas ok. 800 mieszkańców, a decyzja ta była początkiem okresu rozwoju „Łodzi przemysłowej”. Industrializacja oparta była przede wszystkim na napływających do miasta rzemieślnikach różnych specjalności włókienniczych, którzy zachęcani byli licznymi przywilejami. Aby sprostać potrzebom osadników, władze miejskie – w latach 1821–1823 – rozplanowały i wytyczyły osadę sukienniczą „Nowe Miasto”. Ulokowano ją na południe od istniejącego „Starego Miasta”, a najważniejszym jej elementem był centralnie położony, ośmioboczny rynek, z czterema wylotowymi ulicami na jego osiach (Nowy Rynek – dzisiejszy plac Wolności). Od 1823 do połowy XIX w. do Łodzi przybywali głównie niemieckojęzyczni tkacze z Wielkopolski, Śląska, Saksonii, Czech, Brandenburgii i Moraw. Rejony te posiadały długą tradycję rzemiosła tkackiego, która jednak powoli chyliła się ku upadkowi wskutek procesów industrializacji, jak i utraty rynków zbytu związanej z nowym podziałem politycznym Europy po 1815.

W latach 1824–1827 wytyczono osadę „Łódka”, położoną na południe od „Nowego Miasta”, wzdłuż osi, którą stanowiła ulica Piotrkowska. Po regulacji fabryczna Łódź składała się z sześciu części rozlokowanych na pięciowiorstowej długości. W jej skład wchodziły: Stare Miasto, Osada Sukiennicza zwana „Nowym Miastem”, Osada Tkacka, Osada Prządnicza, Osada Szlązaki oraz Nowa Dzielnica.

Tabela Miast, Wsi, Osad, Królestwa Polskiego wydana w 1827 informuje o 97 domach w Łodzi i 939 mieszkańcach miasta. Gwałtowny rozwój Łodzi przeobraził ją w ciągu kilkudziesięciu lat z małej mieściny (liczącej w 1830 r. 4 tys., a w 1865 r. 40 tys. ludności) w przemysłową metropolię z 300 tys. mieszkańców w 1900 r. i 500 tys. w 1914r.

Początkami Łodzi wielkoprzemysłowej, związane są z powstaniem kalisko-mazowieckiego okręgu przemysłowego, kiedy w mieście powstały wielkie manufaktury, m.in. kompleks fabryczny Ludwika Geyera, rozwijający się od 1828 r. – z pierwszą na terenach Królestwa Polskiego maszyną parową (1839 r. – znany dziś jako „Biała Fabryka”). W latach 30. XIX w. było to największe przedsiębiorstwo przemysłowe w Królestwie Polskim. Łódź eksportowała swoje wyroby głównie do Rosji i Chin.

Okres po upadku powstania listopadowego (1831 r.) przyniósł bariery celne i pewną niemoc. W 1850r. miasto było już dość znaczne i funkcjonowali w nim liczni rzemieślnicy. W sumie w mieście miało swoją siedzibę 18 różnych zawodów rzemieślniczych, a także dwie apteki, cukiernia, kawiarnia, trzech lekarzy oraz siedem ówczesnych hoteli – tzw. domów zajezdnych.

Kolejny okres koniunktury napędził w drugiej połowie XIX w. rozwój rynku wewnętrznego, otwarcie w 1865r. linii kolejowej Fabryczno-Łódzkiej do Koluszek na trasie kolei Warszawsko-Wiedeńskiej, napływ taniej siły roboczej (po uwłaszczeniu chłopstwa) i ponowne otwarcie eksportu po zniesieniu przez Rosję granicy celnej w 1851r., oraz wprowadzenie w 1877r. tzw. złotych ceł na granicy Cesarstwa Rosyjskiego.

W tym czasie rosły fortuny przemysłowe Scheiblerów, Grohmanów, Poznańskich. Powstały pierwsze miejscowe banki (w 1872 r. z inicjatywy Karola Scheiblera – Bank Handlowy w Łodzi oraz Towarzystwo Kredytowe Miejskie w Łodzi), udzielające głównie kredytów handlowych. Rósł też udział lokalnego kapitału w bankach warszawskich. Łódź stała się miejscem wielkich szans, głównie dla Żydów, Niemców, Polaków i Rosjan – przysłowiową Ziemią Obiecaną. Ich ślady są ciągle czytelne w dzisiejszym mieście w postaci zespołów pofabrycznych, zabytków architektonicznych, świątyń czy cmentarzy. W roku 1902 uruchomiono prywatną Kolej Warszawsko-Kaliską, łączącą Łódź z Warszawą przez Łowicz na wschodzie oraz przez Sieradz z Kaliszem na zachodzie. Przedłużenie w 1906r. linii z Kalisza do Ostrowa Wielkopolskiego dało Łodzi bezpośrednie połączenie z niemiecką siecią kolejową.

Jednocześnie miasto było w tym okresie areną powtarzających się strajków i rozruchów robotniczych, przeradzających się nieraz w krwawe zajścia. Jednym z pierwszych był strajk w 1872 r. w fabryce Karola Scheiblera. W 1892 r. nastąpił tzw. bunt łódzki zakończony interwencją wojska. Do największych starć doszło w czasie rewolucji 1905 roku, w czasie której m.in. dokonano zamachu na fabrykanta Juliusza Kunitzera.

Mimo swoich rozmiarów i pojedynczych inwestycji Łódź pozostawała w ogromnej mierze ignorowana przez centralne władze rosyjskie i rażąco niedoinwestowana pod względem infrastruktury transportowej, technicznej i społecznej. Kilkusettysięczne miasto posiadało jedynie godność siedziby powiatu, podlegając gubernatorowi rezydującemu w kilkunastokrotnie mniejszym Piotrkowie. Nie istniały połączenia kolejowe w kierunku północno-zachodnim (Konin, Poznań), północnym (Kutno, Toruń) oraz południowym (Piotrków, Częstochowa, Zagłębie Dąbrowskie). Brak było sieci kanalizacyjnej i wodociągowej, szkolnictwo stało na niskim poziomie. W 1845r. otwarto natomiast szpital, sfinansowany przez miasto Łódź, rząd, darczyńców prywatnych oraz z tzw. ceduł muzycznych („podatek od zabaw”) opłaconych w Łodzi, Zgierzu, Konstantynowie i Aleksandrowie (placówka w założeniu miała służyć mieszkańcom tych właśnie miast, którzy mieli też swoich przedstawicieli w radzie nadzorczej).

Dlaczego przemysł upadł ?

Wiele czynników przesądziło o burzliwym rozwoju przemysłu łódzkiego: polityka celna i rynek rosyjski, import nowoczesnej technologii z Zachodu, rozbudowa kolei, a po uwłaszczeniu chłopów w 1864 roku – tania siła robocza. Powstał wielokulturowy ośrodek miejski o specyficznym układzie urbanistycznym z wyraźnie wyodrębnionymi dzielnicami, niczym magnackie jurydyki, wokół kompleksów pałacowo-fabrycznych. W mieście wszechobecny był kontrast między bogactwem a nędzą, który nie ominął też łódzkich cmentarzy. Nowoczesna infrastruktura miejska, np. tramwaje elektryczne, funkcjonowała przy braku kanalizacji. Portret miasta utrwalił Władysław Reymont w Ziemi obiecanej.

Pozwolę sobie przytoczyć fragmenty artykułu z Gazety Wyborczej (wywiad)

W końcu i tak wszystko padło. Wiele osób ma za złe ówczesnym władzom, że nie ratowały. Nie wyciągały ręki. Dało się to uratować?

  • Dało, gdyby zakłady te przeszły gruntowny proces zmian. On, tak czy owak, spowodowałby, że 90 proc. ludzi straciłoby pracę. Dla tego przemysłu nie było ratunku. Ale firmy mogły przetrwać. Są tego przykłady. Przecież Francja 100 lat temu była gigantem przemysłu włókienniczego. I co się z nim stało? Prosta produkcja dawno zniknęła, ale firmy nie. One zmieniły swój charakter. Nie zajmują się produkcją. Projektują, sprzedają, robią marketing. To daje wielokrotnie większe zyski. Wymaga znacznie większej wiedzy. Pozwala wypłacać wielokrotnie wyższe pensje. Czy przemysł odzieżowy może funkcjonować w kraju, gdzie są wysokie płace? Oczywiście. Ale nie może konkurować jedynie kosztem produkcji.

Jak wyglądałaby Łódź, gdyby przemysł włókienniczy jednak się utrzymał?

  • Można sobie wyobrazić dwa scenariusze. Pierwszy taki, że reszta kraju wygląda inaczej. I zamiast średniej krajowej na poziomie 4 tys. zł przeciętne zarobki wynoszą na przykład 500 zł. W takich warunkach oczywiście nadal można wyobrazić sobie dalsze funkcjonowanie przemysłu, jaki znaliśmy przed laty.
  • Drugi scenariusz. Wyobraźmy sobie, że ktoś inwestuje ogromne pieniądze w modernizację i całkowitą automatyzację włókiennictwa w Łodzi. Pytanie, kto miałby dać takie pieniądze? Na świecie nie robi się takich rzeczy. Przenosi się produkcję do krajów, gdzie praca nie kosztuje 1000 dolarów, a 50 dolarów. Jednak nawet gdyby tak się stało, czyli włókiennictwo w Łodzi przeszło metamorfozę, tak jak mówiłem przed chwilą, 90 proc. ludzi pracujących w tych zakładach straciłoby pracę.

Nic nie dało się zrobić?

  • Dało. Dawne stolice przemysłu włókienniczego potrafiły zorganizować gospodarkę. Czerpią z pozostałych 90 proc. wartości koszulki Ralpha Laurena. Mediolan, Paryż dzisiaj nie kojarzą się z fabrykami włókienniczymi. To są po prostu stolice mody. Można sobie wyobrazić transformację naszych firm odzieżowych w zajmujące się tymi pozostałymi 90 proc. wartości, a nie samą produkcją.
  • Oczywiście to by oznaczało taką ich przebudowę, że poza marką niewiele by z nich zostało. Dzisiaj w Łodzi mamy elementy próby budowy takiego miasta mody. Ale jest to oparte raczej na małych firmach, które usiłują znaleźć dla siebie nisze, a nie mówimy o transformacji tych wielkich, które miały jakieś marki. Wielkie firmy nie szyłyby w Łodzi, a w Wietnamie albo w Indiach.
  • Można było to zrobić. Na początku lat 90. zabrakło w Łodzi ludzi z wizją, którzy byliby w stanie tego typu zmiany przeprowadzić. Byłyby trudne i prawdopodobnie 90 proc. pracujących, po raz kolejny powtórzę, straciłoby pracę. Opór przeciwko temu był tak ogromny, że trudno sobie wyobrazić taki scenariusz. No ale teoretycznie, jak pyta pan, czy koszulki Olimpia mogły konkurować z koszulkami Ralpha Laurena na świecie, to odpowiedź jest: mogły.

Jak wygląda teraźniejszość ?

Na dzień dzisiejszy w Łodzi znajduje się wiele zabytków, między innymi: opuszczone fabryki, dawne miejsca pracy. Budowle te są idealnie wkomponowane w dzisiejsze zabudowania np. hotele i biurowce. Coraz szybciej zaczęto zmieniać „remontować” opuszczone miejsca, burzyć fabryki dawnego przemysłu.

W ramach artykułu zostają dodane przeze mnie zdjęcia opuszczonych fabryk. Nie wszystkie fabryki zostały przeze mnie sfotografowane, niektóre już wyburzono.

Fabryka Adama Ossera

Fabryka Ernesta Wevera

Fabryka Szmula Jarocińskiego ⬇

Dawny zakład przemysłowy Uniontex (miał własną stację kolejową)

Jedna strona fabryki (mała część fabryki uwierzcie”)

Fragment toru kolejowego, wjazd do fabryki dla pociągów towarowych.

Główna brama

Często na ścianach fabryk wywieszano tablice z różnymi tekstami dające motywacje, bezpieczeństwo itd.

Artykuł napisał Igor Orszewski

Źródła z, których korzystałem:

Tłusty czwartek

Tłusty czwartek

Zapowiedzią nadchodzącego końca zapustów jest czwartek – od tłustych biesiad zwany tłustym, niezwykle hucznie i wesoło obchodzony.

„Gdy uderzył wielki dzwon,

objął w świecie pączek tron.

Król przez wszystkich ukochany,

piękny, pulchny i rumiany,

W brzuszku wprawdzie miał on dziurę,

lecz w tej dziurze konfiturę.

Okazale i wspaniale siadł król Pączek na krysztale;

A wokoło jego dworki, wysmukle, kruche faworki,

Na półmiskach legły szynki i kanapki i tartynki.

Co za hałas, co za gwar! Tańczy chyba ze sto par.

Bo za króla Pączka hula nawet dziaduś i babula…

Świat się cały w kółko kręci, tańczy, hula bez pamięci (…)”

(J. Mączyński Losy króla pączka)

U nas w szkole z okazji tłustego czwartku jest obchodzony turniej – „Pączkojady”.

Zasady i o co w tym turnieju chodzi każdy z nas wie, dla przypomnienia – kto zje szybciej paczki ten wygrywa !!!

Góra pączków, za tą górą

tłuste placki z konfiturą,

za plackami misa chrustu,

bo to dzisiaj są zapusty.

Przez dzień cały się zajada,

a wieczorem maskarada:

Janek włożył ojca spodnie,

choć mu bardzo niewygodnie,

Zosia – suknię babci Marty

I kapelusz jej podarty,

Franek sadzy wziął z komina,

Bo udawać chce Murzyna.

W tłusty czwartek się swawoli,

później czasem brzuszek boli.

„Tłusty czwartek” – Wł.Broniewskiego

Legendy

Legenda związana jest z okrutnym krakowskim burmistrzem o nazwisku Combr. Burmistrz tak bardzo dał się we znaki kobietom, które handlowały na rynku, że kiedy umarł (w czwartek przed Środą Popielcową), handlarki zamiast zalać się łzami, urządziły zabawę z pijatyką i tańcami, krzycząc, że umarł Combr. Zaczepiały przechodzących przez rynek mężczyzn, zmuszając ich do tańca i oddawania wierzchnich ubrań – za te krzywdy, które od Combra doznały. Krakowskie przekupki z radości, że uwolniły się od okrutnika, postanowiły świętować rocznicę jego śmierci właśnie w tłusty czwartek, a zabawę nazwano babskim combrem (do dzisiaj nazwa ta funkcjonuje na południu Polski).

Przesądy

Z tłustym czwartkiem związanych jest wiele przesądów. Najważniejszy mówi o tym, że w tłusty czwartek trzeba zjeść coś słodkiego – jeśli nie zjemy żadnego pączka, to skazujemy się na klęskę. Według kolejnego przesądu ważna jest liczba zjedzonych pączków. Decyduje ona o tym, czy rok będzie szczęśliwy – im więcej pączków zjemy w tłusty czwartek, tym więcej szczęścia w nowym roku. 

W niektórych częściach Polski, jeden pączek nadziewano migdałem lub orzechem zamiast marmoladą różaną. Ten, kto podczas biesiady na niego trafił, miał mieć w życiu wielkie szczęście.

Tłusty czwartek – zwyczaje na świecie

  • We Włoszech tłusty czwartek nazywany jest „Giovedi Grasso”. Wieczorem dziesięć dni przed Wielkim Postem spożywa się posiłek z wędzonego mięsa.
  • W Hiszpanii tłusty czwartek świętuje się, jedząc ciasta Bizcocho oraz Mona.
  •  W Niemczech odpowiednikiem tłustego czwartku jest Weiberfastnacht. Dzień ten jest częściowo wolny od pracy, którą kończy się przed południem. Godziną umowną, by rozpocząć świętowanie, jest 11:11.
  • We Francji obchodzi się „Mardi Gras”, czyli tłusty wtorek. Francuzi jedzą wtedy pączki, ale sięgają też po gofry, naleśniki z konfiturą czy bitą śmietaną.
  • Brytyjczycy, podobnie jak Francuzi, świętują we wtorek i jedzą głównie pancake, czyli inny rodzaj naleśników. „Pancake Tuesday” jest także obchodzony w Irlandii, Australii, Nowej Zelandii oraz Kanadzie.
  • W Hiszpanii tego dnia je się popularne są ciastka „churros”. Są to paluszki o przekroju gwiazdy. Choć same w sobie nie są słodkie, stają się takie poprzez formę podania – polewa się je ogromną ilością karmelu, czekolady i bitej śmietany.
  • Holendrzy w tłusty czwartek jedzą „Oliebollen”, które przypominają nasze racuchy.

Tłusty czwartek – ciekawostki

  • Dawniej w tłusty czwartek podawano słoninę, boczek i alkohol.
  • Klasyczny pączek ma 300-400 kcal, waży 55-70 g i jest smażony na smalcu.
  • Żeby spalić kalorie zdobyte dzięki zjedzeniu jednego pączka, należy biec 30 minut.
  • ​Miłym zwyczajem jest wysyłanie życzeń na tłusty czwartek do swoich przyjaciół i znajomych. 

Przysłowia na tłusty czwartek

Jedno z najbardziej znanych polskich przysłów dotyczy tłustego czwartku: „Powiedział Bartek, że dziś tłusty czwartek, a Bartkowa uwierzyła, dobrych pączków nasmażyła”.

Są też inne przysłowia przyzwalające na sięganie tego dnia po pyszności:

  • „Kto w tłusty czwartek nie zje pączków kopy, temu myszy zjedzą pole i będzie miał pustki w stodole”
  • „Gdy w tłusty czwartek człek w jedzeniu pofolguje, łaskawy Pan Bóg grzech obżarstwa daruje”.

Są również i takie, które przypominają o nadchodzącym Wielkim Poście. A to również sprzyja temu, aby przed jego rozpoczęciem sięgnąć po smakołyki, które je się wyłącznie dla przyjemności:

  • „Tłusty czwartek pączkami fetuje, a od Popielca ścisły post szykuje”.
  • „Od tłustego czwartku do Zmartwychwstania – ścisły post się kłania”.

Artykuł o Tłustym czwartku został napisany przez Igora Orszewskiego

Źródła:

Żarówka i spisek, czyli planowane postarzanie produktu

Codziennie jej używamy. Nie zwracamy uwagi,  gdy przełączamy nasze włączniki w domach. 

Mowa o żarówce. Tak często włączamy światło w pomieszczeniach, że nawet zapominamy, że ona tam jest i,  że właśnie ona, daje nam światło.

Jest wiele rodzajów żarówek. Od klasycznej żarówki po te ledowe. Występują wszędzie, w każdym niemal urządzeniu i każda służy do czego innego.

Żarówkę opatentował Thomas Edison i zaprezentował ją publiczności w 1879 r. Znamy go przez to, że dokonał wielu do dzisiaj ulepszonych wynalazków, takich jak np: Fonograf. 

Dla przypomnienia Thomas Edison urodził się 11 lutego 1847 r. w Milan a zmarł 18 października 1931 r. Na swoim “koncie” ma 1000 patentów. Jedną z ciekawszych rzeczy jest to, że udoskonalił on telefon Alexandra Grahama Bella przy użyciu cewki indukcyjnej i mikrofonu węglowego. 


Obraz przedstawia kształty żarówek z tamtejszych lat. 

Obraz przedstawia budowę dzisiejszej żarówki .

Spisek żarówkowy czyli planowane postarzanie produktu

Postarzanie produktów czyli tajna broń producenta.

Planowane postarzanie produktów pojawiło się wraz z masową produkcją i ze wzrostem konsumpcji w tym przypadku żarówki. Jest ona pierwszą ofiarą tego zjawiska.

O co chodziło w tym postarzaniu?

Chodziło w tym oto, aby produkty szybciej się psuły, abyśmy je znowu kupowali, dzięki temu producent będzie zarabiać więcej pieniędzy oraz w ogóle mógł zarabiać. 

Historia najdłuższej świecącej się żarówki na świecie

W Californii w mieście Livermore, dokładnie w siedzibie straży pożarnej od 1901 r. pali się do dziś pewna żarówka. Jest uważana za najdłużej świecącą się żarówkę na świecie. W 2001 r. obchodziła swoje setne urodziny. Na przyjęcie z tej okazji przyszło około 900 osób. Żarówka ma własną kamerę i na żywo nadawana jest transmisja z tego, jak się świeci. Ironią losu jest to, że przeżyła już 2 lub nawet 3 kamery. 

Ta żarówka została wyprodukowana w Shelby w Ohayo około 1895 r. Drucik wymyślił Adolphe Alexandre Chaillet. To był drucik, który miał wytrzymać lata. Niestety tajemnicy stworzenia tego drucika nie znamy i nigdy nie poznamy. Wynalazca tę informację zabrał ze sobą do grobu, jednakże jego dzieło znajduję się w Kalifornii na suficie straży pożarnej.

Historia założenia Kartelu

W Wigilię 1924 r. w Genewie zebrali się dżentelmeni w garniturach, aby opracować tajny plan. 

Stworzyli oni pierwszy kartel, którego celem była kontrola produkcji żarówki na całym świecie. Kartel nosi nazwę “PHOEBUS”czyt [fibus].

Dla firmy jest lepiej, kiedy konsument kupuje żarówki regularnie. Jeśli żarówki palą się zbyt długo, oznacza to stratę dla producenta.

“Na początku wytwórcy chcieli produkować długotrwałe żarówki. 21 października 1871 r. po wielu eksperymentach stworzono małą lampę o niezwykłej trwałości, drut żarowy był bardzo wytrzymały”

Mówił sam Thomas Edison podczas przedstawiania nowego wynalazku.

Jego pierwsza żarówka, którą sprzedawano od 1881 r. potrafiła palić się 1500 godzin. Do roku 1924, kiedy powstał “Phoebus”, wytwórcy z dumą chwalili się, że ich żarówki wytrzymują nawet 2500 godzin. W końcu członkowie kartelu uznali, że granicą żywotności żarówki powinno być 1000 godzin.

W 1925 r. powstał komitet 1000 godzin życia. Ustanowił sobie za cel skrócenie żywotności żarówki.

Ponad 80 lat później historyk z Berlina, Helmug Helge, odkrywa dowody potwierdzające istnienie działalności komitetu. Są to dokumenty założycieli  kartelu, czyli twórców takich firm jak: Philips w Holandii, Osram w Niemczech i czyt[Kompani de ląp] we Francji.

W jednym z dokumentów zapisano:

“Przeciętna żywotność każdej żarówki musi wynosić 1000 godzin, lecz nie można tego nigdzie zapisać ani opublikować”

Obrazek zamieszczony poniżej jest fragmentem dokumentu, dotyczącego górnego cytatu.

Pod naciskiem kartelu firmy zaczęły przeprowadzać szereg eksperymentów, żeby stworzyć delikatniejszą żarówkę spełniającą wymóg 1000 godzin. Produkcja żarówek była dokładnie monitorowana, komitet musiał mieć pewność, że wszyscy dotrzymają obietnicy. 
Jeden ze sposobów kontroli polegał na ustawianiu specjalnych półek, do których wkręcano próbne żarówki (obrazek poniżej). Firmy takie jak “Osram” zapisywały dokładny pomiar żywotności żarówki.

“Phoebus” wymyślił kontrolę poprzez wprowadzenie biurokracji. Jeśli raporty nie spełniały wymogów, producenci dostawali wysokie kary.

Lista kar z 1929r. pokazywała, ile franków szwajcarskich członkowie kartelu musieli zapłacić, jeśli żarówki działały ponad 1500 godzin. Niestety nie ma nigdzie fotografii przedstawiającej listy kar. Pytanie jest tylko jedno, dlaczego ? 

Plan wprowadzono w życie i żywotność żarówki spadała. Po 2 latach z 2500 godzin do 1500 godzin. Cel osiągnięto w latach 40. Od tamtej pory żarówka standardowo pali się 1000 godzin. 1000 godzin to około 42 dni.

Oto słowa wnuka założyciela firmy Philips:

“Wiem, że to było bardzo kuszące w 1932 r., oni wtedy nie patrzyli na naszą planetę jak na źródło surowców, które kiedyś się wyczerpią. Dla nich te surowce były niewyczerpalne.”

Nawiązuje on do tego, że przez tworzenie tak wielkiej ilości żarówek tworzymy duże ilości odpadów. Przez co zaśmiecamy naszą planetę.

Słowa Nicoli Fox, ekspertki do spraw technologii:

“Ironia losu, bo żarówka zawsze była symbolem nowatorskich pomysłów i wynalazków, a to typowy przykład planowanego postarzania produktu”

Przez kolejne dekady wynalazcy opatentowali wiele pomysłów na żarówki nowego rodzaju, w tym nawet takie, które świecą się przez 100 000 godzin. Żaden z pomysłów nie wszedł do produkcji.

Oficjalnie “Phoebus” nigdy nie istniał, wszelkie dowody zostały starannie ukryte. Najlepszym na to sposobem była częsta zmiana nazwy.

Jaki jest z tym największy problem ?

Problem jest taki, że ta instytucja nadal istnieje.

Pamiętajmy też, że na żarówce się nie skończyło. Czy inne akcesoria i sprzęty (np:lodówki, drukarki i telefony), których używamy, mogły też brać w tym udział ? Na to pytanie odpowiedzcie sobie sami. 

Artykuł napisał Igor Orszewski

Źródła:

https://pl.wikipedia.org/wiki/%C5%BBar%C3%B3wka

https://pl.wikipedia.org/wiki/Thomas_Alva_Edison

https://www.youtube.com/watch?v=3-qRhHCi710

Telefon XXIw.

W dzisiejszych czasach telefon to rzecz święta. Jak zniknie z oczu lub, co najgorsze zgubi się – od razu czuć można strach i niepokój. Młodzież nie potrafi żyć bez smartphone. W telefonie znajdziemy wszystko, oprócz tego czego akurat szukamy. Taki pech.

Ludzie niestety bardzo łatwo się uzależniają od telefonów, co najlepiej widać u młodzieży. Praktycznie każda lekcja w szkole bez smartphona się nie uda. Szczególnie na testach, gdy nagle mama dzwoni, a tu test się pisze. I co tu zrobić ?

Każdy rodzic powie „poszukaj w telefonie”, a my szukamy i znaleźć nie możemy. Coraz częściej rodzice uważają, że w telefonach jest wszystko, wystarczy wyszukać. Niestety rodzice są z pokolenia, w którym telefonów nie było, więc zawsze się nas pytają. Jeśli znaleźć nie możemy to łatwo winę przenieść na nas, bo czemu nie.

Całe te szaleństwo telemaniaków zapoczątkował pewien wynalazca, Alexander Graham Bell. Wynalazca z Wielkiej Brytanii. Gdyby nie on telefonów by nie było.

Z drugiej strony telefony nie takie złe, pomocne, można dzwonić do znajomych. W sumie to wszystko można na nich zrobić. Taki przykład:

Kiedyś były mapy papierowe , teraz są elektroniczne. Plusem takiej mapy jest to, że dojedziesz wszędzie. Niestety elektroniczne mapy nie przeprowadzą nas przez korek, bo nie wiedzą, że tam jest. Więc jak się stoi w korku, to można ponarzekać do telefonu.

Jeśli się nudzimy i nie mamy z kim porozmawiać, to zawsze możemy porozmawiać z „Wujkiem Googlem”. Opowie żart, powie nam komplement, a nawet zaśpiewa. Jednakże nie zapominajmy do czego telefon został stworzony – do ułatwienia sobie życia.

Felieton został napisany przez Igora Orszewskiego.